Zmiany zrobiły różnicę. Siemieniec wskazał moment przełomu po wygranej z Motorem
Jagiellonia Białystok pokonała Motor Lublin 4:1, choć do przerwy mecz był wyrównany. Trener Adrian Siemieniec podkreślił po spotkaniu, że kluczowe okazały się zmiany w drugiej połowie.
Spotkanie w Białymstoku długo nie układało się po myśli gospodarzy. Po pierwszej połowie był remis 1:1, a Motor Lublin w początkowych fragmentach drugiej części gry potrafił narzucić swój styl. Przełom nastąpił w 59. minucie, gdy Adrian Siemieniec zdecydował się na podwójną zmianę.
Na boisku pojawili się Dawid Drachal oraz Samed Bazdar, którzy zastąpili Nahuela Leivę i Alejandro Pozo. Od tego momentu Jagiellonia przejęła inicjatywę. Drachal zanotował asystę przy trafieniu Jesusa Imaza, a Bazdar zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach białostockiego zespołu. Łącznie po zmianach gospodarze strzelili trzy gole.
Mimo wysokiego zwycięstwa szkoleniowiec Jagiellonii docenił postawę Motoru, podkreślając dobrą organizację i odwagę rywala. Zwrócił też uwagę na intensywność i energię, jaką jego zespół wniósł po wejściu rezerwowych.
„Myślę, że kluczowym momentem w tym meczu była minuta, w której zrobiliśmy zmiany. Po nich pojawiła się dobra energia, intensywność i przyspieszenie, a obraz meczu się zmienił” – powiedział Adrian Siemieniec na konferencji prasowej.
Wygrana 4:1 może sugerować łatwe zwycięstwo, ale Jagiellonia musiała na nie solidnie zapracować. Trafione decyzje trenerskie i jakość zawodników wchodzących z ławki pokazują, że białostoczanie dysponują coraz szerszym i bardziej konkurencyjnym składem.
Ekipa😮💨 pic.twitter.com/k7KU8aLQ82
— Jagiellonia Białystok (@Jagiellonia1920) February 7, 2026

Komentarze 1
zazdroszcze im, mają zespół, mają wyniki
Może cię zainteresować
Nowe problemy Real Madryt. Konflikt w szatni i rosnące napięcie
Czy USA mogą stracić mundial 2026 z powodu wojny? FIFA odpowiada na pytania o turniej w czasie konfliktu
Derby, które mogą rozstrzygnąć sezon. Milan musi zatrzymać Inter na San Siro
Griezmann śmieje się z Barcelony
Sensacja na San Siro! Dlaczego faworyt z Mediolanu rozpadł się pod norweską dyscypliną?